|
I Nigdy więcej nie chcę być przygniatana przez rzeczywistosć! niedziela, 18.września.2011, 23:46Minął rok stagnacji i marazmu. Teraz gdy już dochodzę do siebie, zaczynam jeszcze raz od nowa. Na starych, ulepszonych zasadach.
Myślałam, że związek partnerski wymaga poświęceń, że obie strony muszą ofiarować sobie maksymalnie jak najwięcej, uchodzić na kompromisy, starać siebie zrozumieć w każdej sytuacji która jest niezrozumiana, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać o wszystkim. A tu- zmieniamy się pod wpływem siebie, tego co mówimy, jak postępujemy. Ale brakuje zrozumienia. Jestem niezrozumiana w swoim związku, i sama nie wykazuję chęci zrozumienia drugiej strony. Jest problem, bo ja uważam, że jestem troszeczkę dalej w swoim zrozumieniu. Ja już znam choć trochę świat od drugiej strony lini, której tak nie wielu decyduje się przekraczać. Jestem mało odpowiedzialna jeśli chodzi o mnie, ale ten brak odpowiedzialności przysparza mi wiele radości, dzięki temu spotyka mnie więcej cudowności niż niejednego człowieka wykazującego za siebie odpowiedzialność. Zaczęłam się śmiać nareszcie, cieszyć- na powrót. Nie chcę znowu zgadzać się na wszystko, uznawać rozsądnych racji. Powoli wraca mi wiara i nadzieja w jutro, myślenie perspktywiczne powli na powrót zaczyna zastępować ciągłe wracanie do przeszłości. Tej ukochanej osobie nareszcie mogę okazać czułość, która nie jest wymuszona. Zaczynam studia. Muszę mieć siłę i zapał. Przez ostatni rok nabyłam tej częśni rozsądku której mi brakowało. I Nigdy więcej nie chcę być przygniatana przez rzeczywistosć! Trampek
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (0), Dodaj
sobota, 25.czerwca.2011, 19:53
Że mam troszkę więcej ciała niż miałam biorąc pod uwagę, że nie miałam go prawie w ogóle, to źle? Że nareszcie mam bardziej okrągłe kształty, to źle? Że nie robi mi się już co chwila słabo i mam więcej siły...
Bo zaczęłam lepiej się odżywiać i dzięki temu myślę i funkcjonuję lepiej i wydajniej. Mogę wrócić do poprzedniego trybu życia, ale kto to zniesie? Napewno nie racjonalizm, który znalazł sobie w moich myślach dobre miejsce. Dla mnie to by było nawet lepiej. Znów byłabym nienormalna i zachowywałabym się tak, jakbym miała znów 15 lat. Mogę, ale kto to zniesie? Napewno nie zniesie tego to, co udało mi się zbudować. Taak mi przykro. Czasem już nie wiem sama co robić, więc nic nie robię i nic nie zmieniam. Boję się tylko, żę kiedyś okaże się, że to nie to. Trampek
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
|
